28 czerwca 2011

Ciocia z Hamieryki.

Jest takie miejsce w mazowieckim, mała wieś. Kiedy tam jadę czuję się jak Ciocia z Hamieryki. Samochód pełen niespodzianek i zbędnych mi rzeczy jest niezwykłą radością dla obdarowanej miejscowej rodziny.

Oni nie wiedzą nawet, że jadę do nich jak do raju bo sami chyba tak nie myślą o tym miejscu. Średnia stopa życia, nuda, mało pracy, tyrka w polu..
W tym miejscu spędziłam kawał dzieciństwa. Wracam tam zawsze ze wzruszeniem i radością. Dla mnie jest to mały RAJ. Cisza, spokój, świeże powietrze, las pod domem, łąka za domem, jezioro pod nosem ahh.











Mam tam ziemię z zabudowaniem. Nie tak dawno dom mojego Dziadka. Teraz mój. Oczywiście jego stan jest fatalny, nadaje się jedynie do zaorania. Zostaje wielka działka.











Co jakiś czas zastanawiam się czy miałabym tyle odwagi aby się tam wyprowadzić. Co jakiś czas mam ochotę rzucić cały ten miejski zgiełk, wziąć kredyt i postawić tam chałupę.

Tylko, po co mi tam dom, jak tu mam pracę? Tu jest całe moje życie. Nie wiem czy M. przeprowadziłby się na wieś. Na tą wieś, daleko od kina, teatru, pubu. Daleko od znajomych i przyjaciół. Czasem sama sobie siebie nie wyobrażam w takiej sytuacji..

I tak stoi ten dom, leży ta ziemia a ja żałuję, że to tak daleko od Gdańska.

03 czerwca 2011

Moje ostatnie poczynania..

...sponsoruje IKEA.
A właściwie bony 20złotowe, które przysyłali do domów. Nie powinnam tego głośno mówić, bo na osobę przysługuje jedna sztuka ale ja wykorzystałam już cztery i ostał mi się jeszcze jeden. Ah, uroki mieszkania w bloku i posiadania sąsiadów nie sympatyzujących ze wspomnianym sklepem:)
Bardzo fajny pomysł to płacenie bonem. Nie żebym pazerna była ale myślę, że zasłużyłam, bo i tak dużo kasy u nich zostawiłam i na pewno nie mało jeszcze zostawię.

Więc dziś dwa IKE’owskie lusterka.
Motylkowe podmalowane przed naklejaniem na biało. Natomiast na różanym przebija spod motywu drewno.







Teraz zamierzam zabrać się za ramki. Z IKEI:)